📞 Infolinia: 516-218-2026 lub 833-LBD-LINE | Dostępna 365 dni w roku | Wesprzyj naszą misję →
📞 Infolinia: 516-218-2026 lub 833-LBD-LINE
Dostępna 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu
Radzenie sobie z omamami i urojeniami – część II
zasoby dla opiekunów

Radzenie sobie z omamami i urojeniami – część II

5 min czytania Pamela Rosenblum

W poprzednim blogu na temat halucynacji i urojeń omówiliśmy radzenie sobie z prostszymi, nieprzerażającymi halucynacjami oraz to, jak unikać eskalacji sytuacji. Ale co zrobić, gdy osoba z LBD doświadcza halucynacji, która jest skrajnie przerażająca i ze swojej natury przeradza się w urojenie, z którym trzeba sobie poradzić i je rozwiać, aby utrzymać tę osobę w spokoju i bezpieczeństwie.

Osoba doświadczająca halucynacji widzi (lub słyszy, czuje smak, dotyk) coś, czego w rzeczywistości nie ma. Najczęściej dotyczy to wzroku, ale mogą w to być zaangażowane również inne zmysły. Urojenie to fałszywe przekonanie na temat sytuacji, które jest utrzymywane pomimo wszelkich dowodów świadczących o przeciwnym.

Halucynacje któremu towarzyszą urojone przekonania są często bardzo przerażające dla osoby z LBD. W późniejszym stadium choroby mój mąż wierzył, że jego łóżko szpitalne to łódź, która zaraz zostanie zalana wodą. Pokój był ciemny i obudził się w tym przerażającym doświadczeniu. Przez przypadek pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było włączenie wszystkich świateł w pokoju i rozejrzał się trochę skonsternowany. Początkowo nadal się bał, ale powoli się uspokoił, gdy chodziłam wokół, wskazując: „spójrz, tu jest nasza komoda, a tam okno na zewnątrz, a krzesło” itd. Powoli docierało do niego, że nie ma żadnej wody; że jest w swojej sypialni. Ta reakcja była sprzeczna ze wszystkimi wcześniejszymi radami, aby nie poprawiać osoby w kwestii jej halucynacji. Ale czasami człowiek po prostu instynktownie próbuje czegoś. Jeśli dana osoba jest przerażona, robisz co w taje mocy, aby spróbować ją uspokoić i pomóc jej poczuć się bezpiecznie.

Niektóre osoby doświadczają urojeń paranoidalnych. Pewnego razu mój mąż uporczywie domagał się, abym pokazała mu moją kartę ubezpieczenia społecznego, akt urodzenia itp., aby udowodnić, kim jestem, ponieważ był przekonany, że kradnę od niego pieniądze. W jakiś sposób wiedziałam, że pokazywanie mu dokumentów nie pomoże, ponieważ wtedy pomyślałby, że mogłam je sfałszować. Zamiast tego po prostu usiadłam blisko niego i cicho zaczęłam kartkować nasz ślubny album ze zdjęciami, wskazując najpierw innych ludzi na zdjęciach, a w końcu nas oboje. Nie powiedziałam nic więcej o tym, że musi udowadniać, kim jestem, ale po prostu rozmawiałam o tym, kim są ludzie na zdjęciach: siostrzenice i siostrzeńcy, nasze rodzeństwo itd. To odwrócenie uwagi zadziałało.

Innym razem uparcie twierdził, że wychodzi z naszego domu. Popełniłam błąd, wchodząc z nim w kłótnię. Mówiłam mu, że jest ciemno, że to niebezpieczne, żeby wychodził sam i tak dalej, używając logiki, aby go przekonać. To sprawiło, że złościł się coraz bardziej, aż w końcu powiedział: „jeśli będziesz tak mówić, to uderzę cię w twarz. Nie chcę tego, ale to zrobię”. Moja początkowa reakcja, czyli kłótnia i próby przekonania go, że nie może wyjść, wynikały z mojego lęku i poziomu stresu. To dodało negatywnej energii do tej sytuacji i tylko pogorszyło sprawę. Nagle nie dość, że żył w urojeniach, że nie jest w domu, to jeszcze zaczęliśmy walczyć o kontrolę.

Zmieniłam więc taktykę i zrobiłam się bardzo cicha. Spokojnie przestałam nawiązywać kontakt wzrokowy i spojrzałam w dół na telefon komórkowy, tak jakbym coś czytała. Wtedy z trudem podniósł się na nogi i ruszył korytarzem w stronę sypialni, myśląc, że wychodzi z mieszkania. Był tam przez jakieś 5 minut. Kiedy wrócił, cała sytuacja dobiegła końca. Wchodząc do pokoju, wesoło powiedział: „cześć”. Oczywiście nie miałam pojęcia, jak to się potoczy, ale sytuacja zdecydowanie zaczęła się normować, gdy przestałam brać udział w tej walce. Pomocna może być więc taka mała mantra: „nie dodawaj negatywnej energii do sytuacji”.

Dobrym pomysłem jest również posiadanie w swoim „przyborniku” opiekuna jednej lub dwóch osób, którym ufasz i które mogą pomóc. Znajoma osoba, która rozumie sytuację i może przyjść z wizytą, podczas gdy ty „skaczesz załatwić sprawę”, jest niezwykle pomocna. Oczywiście nie każdy ma tyle szczęścia, by mieć kogoś, kto może rzucić wszystko i przyjść z pomocą, ale jeśli taką osobę masz, odwrócienie uwagi przez kogoś innego często wystarczy, by rozładować sytuację.

W końcu, nie mam na to medycznych dowodów, ale zauważyłam – podobnie zresztą jak inni opiekunowie osób z LBD – że urojenia mają jakby limit czasu i „wygasają” po około 30 minutach. Nie wiem, czy to sprawdzony fakt, ale jeśli zaczniesz zauważać taki wzorzec u swojego bliskiego, może ci to pomóc zachować spokój ze świadomością, że „to też minie”.

Istnieją leki, które podaje się w celu złagodzenia tego rodzaju halucynacji i urojeń. Jednak decyzja o wypróbowaniu leków psychotropowych musi być dokładnie przemyślana przez neurologa pacjenta, który jest w pełni świadomy powagi przepisywania takich leków osobie z LBD. (Więcej na ten temat można przeczytać w naszym wpisie na blogu z marca 2021 roku, Jak leki przeciwpsychotyczne wpływają na osoby z otępieniem z ciałami Lewyego).

Podsumowując: najważniejszą rzeczą, o której należy pamiętać, pomagając bliskiej osobie w radzeniu sobie z trudnymi halucynacjami lub urojeniami, jest zachowanie spokoju oraz cichy, opanowany głos. Nie dodawaj niepotrzebnej energii do sytuacji. Im bardziej się kłócisz, tym bardziej sytuacja będzie się eskalować. Strategie, które mogą pomóc, to odwrócenie uwagi, krótkie wyjście do innego pokoju lub po prostu zignorowanie treści i zmiana tematu. Pamiętaj, że Twoim celem jest pomóc bliskiej osobie poczuć się bezpiecznie.

Zachęcamy do komentowania i zadawania pytań. Co sprawdziło się w Twoim przypadku? I pamiętaj, nasza infolinia jest dostępna codziennie.

Wybierz swój język

Ta strona jest dostępna w tych językach.